close

  • Polsce – służyć, Europę – tworzyć, Świat – rozumieć

     

  • AKTUALNOŚCI

  • 22 marca 2017

    W numerze 122 miesięcznika „Radici Cristiane”, ukazał się wywiad z Ambasadorem RP, opracowany przez red. Luigi Bertoldiego pt. „Polonia Semper Fidelis”. Wywiad poświęcony jest m.in. misji ambasadora oraz historii Polski i Kościoła.

    Pełna treść wywiadu w „Radici Cristiane”

     

    red. Luigi Bertoldi: Od niedawna jest Pan Ambasadorem przy Stolicy Apostolskiej. Jakie znaczenie ma dla Pana sprawowanie tej funkcji ?

     

    Ambasador Janusz Kotański:  „Polonia Semper Fidelis.” Polska zawsze była wierna Stolicy Apostolskiej. Polacy byli wierni Ojcu Świętemu przez wieki. Także w strasznych czasach lewicowych totalitaryzmów: niemieckiego narodowego socjalizmu i sowieckiego komunizmu. Wielu ludzi zapłaciło wówczas za wierność Kościołowi cenę najwyższą – życia. Jak zamordowany przez komunistyczną Służbę Bezpieczeństwa bł. ks. Jerzy Popiełuszko. Inni spędzili długie lata w więzieniach, jak Prymas Tysiąclecia Stefan kardynał Wyszyński. Przypomnę, że Prymas , przed swym uwięzieniem bronił atakowanego, brutalnie i krzywdząco, przez propagandę reżimową Papieża Piusa XII.

    To wielkie zobowiązanie. Pamietam też zawsze o swych znakomitych poprzednikach z Kazimierzem Papee` na czele – ostatnim ambasadorze legalnego Rządu Londyńskiego przy Santa Sede.

    Żyjąc w teraźniejszości musimy pamiętać o przeszłości, a pracować dla przyszłości.

    Ambasador przy Stolicy Apostolskiej ma także wielkie zobowiązania wobec żyjących. Wobec swych rodaków w pierwszej kolejności, lecz i wobec wszystkich chrześcijan. Zwłaszcza wobec cierpiących prześladowania na Bliskim Wschodzie, w Afryce czy krajach komunistycznych jak Korea Północna.

    Dlatego w czasie credenziale mówiłem Ojcu Świętemu Franciszkowi o mojej woli zbudowania w Rzymie, w czasie trwania mojej misji, „koalicji sumień” opartej na trzech kolumnach: cywilizacji judeochrześcijańskiej, greckiej filozofii i rzymskim prawie. Papież odpowiedział: „Tak, na tych trzech filarach  można budować.”

    Wierność prawdzie, odwaga lecz i rozwaga to przymioty idealnego ambasadora przy Stolicy Piotrowej. Wiem, że jeszcze nim nie jestem , lecz staram się z wszystkich sił by być godnym tak zaszczytnego stanowiska.

     

    LB : Czym było dla Polski przejście z reżimu komunistycznego do wolności?

     

    JK: Polska nigdy nie pogodziła się z narzuconym jej przemocą systemem komunistycznym. Systemem, który dążył do zatomizowania społeczeństwa, zniszczenia rodziny, unicestwienia narodowej tradycji i godności. W Polsce na straży tych wartości od wieków stał Kościół. I to ludzie Kościoła, gdy zlikwidowano partie polityczne i zniszczono antykomunistyczną partyzantkę, ( a przypomnę, że ostatni „żołnierz niezłomny” zginął w roku 1963!), wzięli na swe barki ciężar walki o wolność.

    To Prymas Wyszyński w czasie Millenium Chrztu Polski w 1966 roku doprowadził do pierwszego zwycięstwa w tej „nadpowietrznej walce”., gdy miony wiernych witały pielgrzymujący po Polsce obraz Czarnej Madonny. Wówczas partia komunistyczna zaczęła przegrywać w walce o rząd dusz. Co ciekawe, i unikatowe w skali światowej, to polscy robotnicy powiedzieli „nie” nieludzkiemu systemowi w latach 1970, 1976 i 1980.

    Wsparli ich rolnicy,( przypomnę, że w Polsce jako jedynym z krajów bloku komunistycznego nie udało się zniszczyć prywatnej własności ziemi),  zbuntowani intelektualiści i niepokorni studenci. (Tak, byłem jednym z nich działając przez lata w antykomunistycznej konspiracji.)

    W 1979 roku do kraju rodzinnego przybył Ojciec Święty Jana Paweł II. I Polacy mogli się wówczas policzyć. Komuniści okazali się absolutną mniejszością. Papież wezwał Ducha Świętego by „odmienił oblicze ziemi, tej ziemi” i tak się stało. Nie możemy bowiem ani na chwilę zapomnieć o duchowym, decydującym znaczeniu tej walki. „Solidarność” –największy, 10 milionowy związek zawodowy w dziejach świata, walczył strajkując i modląc się. Bez użycia przemocy.

    W 1981 namiestnik Kremla Jaruzelski usiłował odwrócić bieg dziejów wprowadzając stan wojenny , którego ofiarą padły setki zabitych. Było już jednak za późno – na bagnetach nie da się długo wysiedzieć…

    W 1983 i w 1987 roku Papież w czasie kolejnych pielgrzymek podnosił zmaltretowanych ludzi na duchu. Lata 80 były jednak czasem straconym dla naprawy gospodarki i budowy solidarnego społeczeństwa. Miliony ludzi opuściło kraj, wielu straciło nadzieję, uciekając w tzw. „emigrację wewnętrzną”.

    Duch wolności jednak przetrwał i gdy sytuacja geopolityczna, dzięki polityce Reagana, zaczęła się zmieniać, gdy wewnętrze trudności Związku Sowieckiego okazały się nie do przezwyciężenia, Polska znów zerwała się do walki o wolność. Koleje fale strajków doprowadziły do relegalizacji „Solidarności”, kontraktowych wyborów w 1899 roku, a wreszcie do pełnego odzyskania niepodległości i wyjścia, po kilkudziesięciu latach, z kraju okupacyjnych wojsk sowieckich.

    Walka przeniosła się teraz w inny wymiar. W czasie swej pielgrzymki, już do wolnej Polski, w roku 1991 papież przypomniał Polakom Dekalog.

    Bo bez niego nie może być mowy o prawdziwej wolności. Wolności, która nie jest swawolą, czy postmodernistycznym nihilizmem pozbawionym wartości, które zastąpione być mają wyłącznie subiektywnymi „narracjami”. Nie istnieje coś takiego jak „postprawda”. Jest prawda i kłamstwo. Dobro i zło. I choć ta walka toczy się nadal, to Polacy nie popełnili błędu Piłata, który patrząc w oczy Prawdzie skazał ją na śmierć.

    Pamiętać musimy o tym, iż wielu ludzi zostało jednak skażonych komunistyczną propagandą i im najłatwiej jest teraz ulegać relatywistycznej, iście orwellowskiej, nowomowie płynącej, niestety, z Zachodu. Ta walka o wolność trwa , lecz pewien jestem ze zwyciężą w niej Prawda, Dobro i Piękno.

     

    LB: Jaki wpływ miała dyktatura w Pana kraju z punktu widzenia moralnego i społecznego ?

    JK: Polacy nie przeszli przez „czerwone morze” nie mocząc nóg. Kilkadziesiąt lat terroru i nieustannej, wsączanej ludziom od najmłodszych lat, kłamliwej propagandy nie pozostało bez śladu. (Zwłaszcza starsze pokolenia nie były na nią zupełnie odporne). Poza całą rzeszą komunistycznych aparatczykowi ich rodzin – a imię ich Legion – którzy czerpali bezpośrednie profity ze sprawowania władzy, byli tacy, którzy za cenę awansu, czy choćby świętego spokoju wyrzekali się milcząco narodowych wartości. Teraz trudno jest im się do tego przyznać. Rachunek sumienia dla wielu okazał się zbyt trudny. Dziedzictwo komunizmu przejęły partie liberalne, tzn . może raczej libertyńskie, z których strony od dziesięcioleci trwa atak na to, co przez wieki było da nas święte: Bóg, Honor, Ojczyzna – są dla nich kamieniem obrazy w drodze do „nowoczesności”. Cieszy fakt, że młode pokolenie jest niezwykle odporne na miazmaty nihilistycznej propagandy i jest bardzo zaangażowane patriotycznie. Cieszy fakt, że w Polsce nie ma też gruntu dla partii skrajnie nacjonalistycznych –wynika to z dobroczynnego wpływu cywilizacji chrześcijańskiej na nasze dzieje.

    Komunistom nie udało się rozbić rodziny i zatomizować społeczeństwa, choć ich działania i na tym polu okazały się częściowo skuteczne. Młodzi uczestnicy ŚDM w Krakowie przybyli z Zachodu byli zachwyceni gościnnością polskich rodzin i tym, że są one nadal wielopokoleniowe. To jednak były rodziny najbardziej zaangażowane w życie Kościoła.

    Tak, Polska po odzyskaniu niepodległości nie uległa zeświecczeniu, niemniej jednak wzrasta systematycznie liczba rozwodów, dzietność jest na poziomie bardzo niskim, niektórzy młodzi ludzie nie chcą się  ogóle decydować na założenie rodzin. Silny opór przeciwko zaostrzeniu ustawy zakazującej aborcji w roku 2016 pokazał, że ta najważniejsza sprawa wciąż nie jest jasna dla wielu Polaków. Ale cieszy fakt, że zarówno eutanazja jak i pomysły rodem z absurdalnej ideologii gender cieszą się w naszym kraju znikomym poparciem. Kilkadziesiąt lat panowania totalitaryzmów jednak osłabiło odporność polskiego organizmu. Cieszy fakt, iż sprawy idą jednak, od roku 2015 po zwycięstwie Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich, a partii Prawo i Sprawiedliwość w parlamentarnych, w dobrym kierunku. Ludzie spostrzegli, że rządzący działają na rzecz dobra społecznego, dla dobra narodu.

     

    LB: Pomimo reżimu komunistycznego, W Europie Wschodniej Polska pozostała przykładem i punktem odniesienia dla przede wszystkim(ale nie tylko) świata katolickiego. Dlaczego, Pana zdaniem ?

     

    JK: Zacząłbym od tego, że Polska leży w Europie Środkowej. Geograficzny środek Europy znajduje się w Suchowoli, niedaleko miejsca, gdzie urodził się błogosławiony ksiądz Jerzy Popiełuszko. Ale to dygresja.

    Polacy są indywidualistami. Nie cierpią, gdy ktoś im usiłuje coś narzucić. Ich indywidualizm miał w przeszłości niedobre skutki dla państwa, gdyż ciężko rządzi się narodem złożonym z niepokornych, czasami anarchicznych, jednostek. Ale to właśnie umiłowanie wolności pozwoliło nam przetrwać 123 lata rozbiorów i straszne czasy nazizmu i komunizmu. O tym nieprzezwyciężalnym, żadną przemocą, umiłowaniu wolności wiedział zresztą Stalin, gdy mówił, że : „Komunizm pasuje do Polaków jak siodło do krowy.”

    Samo umiłowanie wolności to jednak byłoby za mało by przetrwać. Pomogła nam kultura polska, cała zanurzona w cywilizacji łacińskiej. Bez romantycznych wieszczów XIX wieku: Mickiewicza, Krasińskiego i mojego ukochanego Słowackiego, naród nie mógłby znieść upokorzenia trwającej tak długo niewoli. I choć nie brak było w Polsce głośnych antyklerykałów, to naród w swej masie opierał się zawsze na nauce Kościoła. Nie udało się ani zrusyfikowanie upartych Sarmatów, ani ich zgermanizowanie choć Bismarck i jego następcy byli w swych antypolskich działaniach niezwykle uparci i konsekwentni.

    Gdy po I wojnie światowej Polska odzyskała niepodległość natychmiast odzyskały też niepodległość Litwa, Łotwa i Estonia.( Ach, jaka szkoda, że Piłsudski nie zdołał ocalić też Białorusi i Ukrainy…) Przypomnę, że to Polska powstrzymała bolszewicką Armię Czerwonę , która po „trupie Polski”, jak mówił Lenin chciała zanieść barbarzyństwo komunizmu, nieświadomej grozy sytuacji, Europie. Tradycja walki „za waszą i naszą wolność” zyskała wówczas nowe potwierdzenie.

    Przypomnę fakt oczywisty, lecz z doświadczenia wiem, że nigdy dość mówienia prawdy o historii, iż to dopiero Polska powiedziała „Nie!” Hitlerowi.

    6 milinów zamordowanych przez Niemców i Rosjan obywateli Rzeczypospolitej mówi o potwornej cenie jaką za swą solidarność z narodami wolnego świata zapłaciliśmy. Polscy żołnierze, których groby sa liczne zwłaszcza we Włoszech: od Monte Cassino, po Bolonię i Loreto, choć przegrali, poprzez zdradę Wielkich Mocarstw w Teheranie i Jałcie, wolność swojego kraju, ocalili ją dla innych narodów Zachodu.

    A w czasach komunistycznych to Polacy najkonsekwentniej, na wszystkich polach, przeciwstawiali się sowieckiej Rosji. To Polska wspierała podziemny Kościół na terenach Związku Sowieckiego, to Polacy dawali pierwsi sygnał w 1956, 1966, 1968, 1970 , 1976, 1980 i 1989 roku, że żadne imperiom nie jest wieczne, że tradycje tolerancji i wolności muszą zwyciężyć nad siłami zniewolenia.

    Narody ościenne widziały też silną polską religijność. Religijność, wobec której władze były bezradne. Mimo nieustannych wysiłków reżimu Polacy setkami tysięcy pielgrzymowali do jasnogórskiej Czarnej Madonny, bo tam, jak mówił Jan Paweł II „zawsze byliśmy wolni.”

    A i obecnie Polska wskazuje drogę wielu ludziom z Europy i całego świata. Młodzi Francuzi śpiewający na ulicach Krakowa „Ave Maria” w czasie ŚDM byli zaskoczeni i …zachwyceni, że nikt ich nie obraża i nie atakuje. Tolerancyjna, katolicka Polska pozostaje nadal oazą wolności. Mimo wysiłków liberalnych z kolei propagandystów, wśród nas nie przyjęła się „political correctness”. Obywatele Europy widzą to i nieraz, wbrew swym rządom, otwarcie wyrażaj radość z tego, że istnieje w Europie kraj gdzie nie pieniądz i nie posłuszeństwo szaleńczym lewicowym ideologiom, stanowią o wartości człowieka.

    Lecz Polska jest postrzegana jako stróż wolności na całym świecie. Nie zapomnę swych rozmów z Kabylami z Algierii , gdy zaczynała się „berberyjska wiosna”. Otwarcie mówili, że to polska „Solidarność” była dla nich inspiracją do walki o swe prawa narodowe.

    Przemiły ambasador Timoru Wschodniego przy SA – nie zapominajmy, że jest to najbardziej chrześcijański kraj w Azji – mówił mi z kolei o swojej fascynacji postacią Jana Pawła II. Bez którego wsparcia, tak twierdzi, Timor nigdy nie zostałby niepodległym państwem.

    Tak, wierze głęboko, że polska wiara, umiłowanie wolności i tolerancja będą nadal inspirować tych, którzy na całym świecie pracują dla budowy „cywilizacji miłości”. Niezależnie od tego jakiego są wyznania.

     

    LB: Jakie są wartości na których opiera się współczesna Polska? Jakie jest jej oblicze, jej tożsamość?

     

    JK: Myślę, że odpowiadając na poprzednie pytania częściowo odpowiedziałem i na to pytanie. Ale może garść statystyki Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego będzie dobrym uzupełnieniem. Jak wynika z ostatnich badań 32, 7 mln. Polaków to katolicy, ( a dodać do tego trzeba także polskich katolików na Wschodzie i tych , którzy wyemigrowali z kraju). Służy im 20. 800 księży. System parafii, a jest ich 10. 248, jest najbardziej rozbudowany na świecie i nadal powstają nowe.   W roku 2015 liczba Dominicantes wzrosła do 40 %( w diecezji tarnowskiej jest to 70,5% - chyba najwyższy wskaźnik w Europie), a 17%  to Communicantes. W roku 2015 udzielono 369 tys. Sakramentów chrztu św., 360 tys. Bierzmowania, 270 tys. Pierwszej Komunii, 134 tys. małżeństwa.

    Dla wszystkich Polaków, zwłaszcza najmłodszych, rodzina jest największą wartością. Rodzina tradycyjna: ślub z jedną kobietą czy mężczyzną i pozostanie razem aż do końca życia. Ponad 85% Polaków uważa się za patriotów.

    To są wartości do których ludzie są przywiązani najbardziej. Pewnie, miedzy deklaracjami a praktyką może istnieć duża niezgodność. Lecz już samo werbalne opowiedzenie się po stronie rodziny, Kościoła i Ojczyzny jest dobrym prognostykiem na przyszłość.

     

    LB: Jednym z tematów wzbudzających obecnie najwięcej kontrowersji na scenie politycznej jest temat życia. Czemu, Pana zdaniem, poświecą się tyle uwagi zasadom, które Benedykt XVI określił mianem „niezbywalnych”?

     

    JK: Ależ o jakich „kontrowersjach” mowa. Nie trzeba być człowiekiem wierzącym by żyć w zgodzie z prawem naturalnym. Sumienie,  „głos , który woła nas samych do nas samych”, jeśli nie jest zagłuszone wyraźnie wskazuje nam co mamy czynić. „Nie zabijaj”. Bóg wyraził się jasno. A wielcy święci XX wieku: Matka Teresa z Kalkuty, którą kanonizował w zeszłym roku papież Franciszek i Jana Paweł II całe swe życie poświecili obronie najsłabszych, bezbronnych, nienarodzonych.

    Życie ludzkie jest święte „od poczęcia aż do naturalnej śmierci”. Taka jest nasza wiara.

    Nie może tu być mowy o żadnych kontrowersjach. Bóg dał nam wolną wolę – umiejmy z niej skorzystać.

     

    Drukuj Drukuj Podziel się treścią: